Tuesday, March 11, 2014
Saturday, March 1, 2014
SKETCHBOOK
Powinnam się pakować, powinnam się odprawić a co za tym idzie- powinnam wydrukować też bilet :)
Zamiast tego siedzę i oglądam najnowszy sezon Breaking Bad wraz ze swoim lubym, a na boczku, po cichutku, siedzę i bazgrolę... :) Jutro o 14.50 ląduję w Krakowie, wsiadam do tacinego samochodu i kieruję się na Gliwice. To będzie brukselowy detoks, nie mogę się doczekać!
W sumie najbardziej wyczekuję chwili, kiedy w moich ustach wyląduje wielki, suto polukrowany pączek :)
Zamiast tego siedzę i oglądam najnowszy sezon Breaking Bad wraz ze swoim lubym, a na boczku, po cichutku, siedzę i bazgrolę... :) Jutro o 14.50 ląduję w Krakowie, wsiadam do tacinego samochodu i kieruję się na Gliwice. To będzie brukselowy detoks, nie mogę się doczekać!
W sumie najbardziej wyczekuję chwili, kiedy w moich ustach wyląduje wielki, suto polukrowany pączek :)
Obym doleciała cała i zdrowa, nie znosze latać samolotem...
Thursday, February 27, 2014
4 lata. 4 długie lata marzyłam o butach które niegdyś widziałam na stopie Kate Moss. Butach z marzeń, zamszykowych, z frędzelkami, trzepoczących głośno na wietrze. Butach stylizowanych na indiańskiej kulturze, butach popularnych w USA, butach dawno już skopiowanych przez lokalne sieciówki.
Porzuciłam nadzieję wertując strony ebaya i ze smutkiem patrząc na 3cyfrowe ceny. Mój smutek pogłębiał się i pogłębiał ale nie przestawałam schodzić z internetowej warty. 4 lata śledzenia allegro pod hasłem MINNETONKA 41 w końcu opłaciły się.
Pojawił się w końcu ktoś, kto buty te postawił za 50 zł w cenie minimalnej. I w takiej też cenie je wylicytowałam, żadne stworzonko się o nie ze mną nie biło. Czatowałam do ostatniej minuty, nie wiedziałam czy mi się uda a tu nagle BACH ! Aukcja zakończona, aukcja wygrana. No i mam, buty których cena zazwyczaj oscyluje w granicy 300-400 zł SĄ MOJE za 50 zł!!
Jestem szczęśliwa :)
W Gliwicach czekają na mnie kolejne buty, kolejne buty marzeń, które rownież upolowałam za bardzo dobrą cenę i które również spędzały mi sen z powiek. ha! :)
Wednesday, February 19, 2014
Portrety
Odzyskałam siłę do rysowania portretów...:) Zawsze jest tak, że gdy rysuję ich zbyt dużo, zaczynam mieć dosyć i rzucam wszystko w kąt- takie, powiedzmy, portretowe przesilenie, nadmiar zamówień nie działa na mnie zbyt dobrze.. Wtedy potrzebuję tygodnia, lub dwóch, żeby dobrze wytrzeźwieć z portretowego kaca.
Pokażę wam wszystkie moje portrety :)
Pokażę wam wszystkie moje portrety :)
Zimne buty, wiatr we włosach, kaszlący,lekcyjni sąsiedzi, zaziębiony chłopak - o tak, przeziębiłam się.
Smarkam, kicham, kaszlę- jestem idealnym okazem do reklamy jakiegoś cudownego leku :)
Opuściłam dzisiejszy flamandzki i francuski, czego bardzo, ale to bardzo bardzo żałuję, ale gdy tylko otworzyłam prawe oko i pomyślałam że muszę wstać, czekać na ciemnym i zimnym przystanku, jechać w ścisku i zaduchu, a potem przeżyć jakoś do 18... Nie nie nie, dzisiaj się poddaję!
Nadrabiam więc zaległości, zaległości dociepleniowe- otóż rękawiczki już dawien dawno skończyłam, ale szaliczka, szaliczka no niestety jeszcze nie. Siedzę pod cieplutką pierzynką, co minuta słodką herbatę sącząc dłubię szalik szydełkiem i oglądam Breaking Bad.
A , no i jeszcze przy okazji wygrałam licytację butów na allegro :) Warto było zostać w domku!
Mam dla moich widzów zdjęcia!
Ja wiem, wiem że wy lubicie zdjęcia :)
Podejść do rękawiczek było 3. Pierwsze za małe, drugie za duże, a trzecie- a trzecie już w sam raz!
Wczoraj kupiłam śliczny materiał w kwiatuszko-mmotylko-gałązki i od razu wpadłam na pomysł by uszyć sukienkę z drapowanym boczkiem :))
Smarkam, kicham, kaszlę- jestem idealnym okazem do reklamy jakiegoś cudownego leku :)
Opuściłam dzisiejszy flamandzki i francuski, czego bardzo, ale to bardzo bardzo żałuję, ale gdy tylko otworzyłam prawe oko i pomyślałam że muszę wstać, czekać na ciemnym i zimnym przystanku, jechać w ścisku i zaduchu, a potem przeżyć jakoś do 18... Nie nie nie, dzisiaj się poddaję!
Nadrabiam więc zaległości, zaległości dociepleniowe- otóż rękawiczki już dawien dawno skończyłam, ale szaliczka, szaliczka no niestety jeszcze nie. Siedzę pod cieplutką pierzynką, co minuta słodką herbatę sącząc dłubię szalik szydełkiem i oglądam Breaking Bad.
A , no i jeszcze przy okazji wygrałam licytację butów na allegro :) Warto było zostać w domku!
Mam dla moich widzów zdjęcia!
Ja wiem, wiem że wy lubicie zdjęcia :)
Podejść do rękawiczek było 3. Pierwsze za małe, drugie za duże, a trzecie- a trzecie już w sam raz!
Wczoraj kupiłam śliczny materiał w kwiatuszko-mmotylko-gałązki i od razu wpadłam na pomysł by uszyć sukienkę z drapowanym boczkiem :))
Friday, February 14, 2014
Bruksela. Za dnia szkaradnością, w nocy równie szkaradna. Nie ukrywam, mnie, dziołchę niemal ze wsi, to miasto przyprawia o deszcz gorzkich ciarek. Długo już oswajam się z tym miastem. Jest ono dla mnie czymś zupełnie, ale to zupełnie nowym. To miasto ma swoje tępo, ono samo je narzuca. Nie można w żaden sposób tego obejść, czas tu płynie niczym porywista rzeka i już. Ludzie są w wiecznym biegu. Biegu do pracy, po kawę, po dzieciaki, na spotkanie, po nowe majtki, po awans, na metro... Istny maraton. Mówiłam sobie- mnie to nie dotyczy, ja żyję swoim czasem. Nie minęło parę miesięcy a ja już gonię razem z tymi wszystkimi ludźmi. Mój czas jest całkiem inny, mój czas jest szalony. I tak jak oni, biegnę po wszystko.
A dziwne stworzenia?
Takich tutaj na pęczki. Wy ich tylko oglądacie w internecie, myślicie że was to nie dotyczy, że żyją gdzieś daleko w Ameryce. No okej, was to nie dotyczy, ale wcale daleko nie trzeba jechać by zobaczyć szczątki ludzkiej psychiki. Od ćpunów i zbrodniarzy po bezdomnych i szaleńców.Metrem jadę 3 razy w tygodniu po dwa razy. I za każdym razem trafiam na jakąś dziwną istotę. A to bezjedynkowego pijaka, a to napalonego marokańca, a to młode cyganki robiące sobię krzywdę, a to ćpuna... Cała gama osobliwości ludzkich.
Umieram wtedy ze strachu. Boję się szaleńców, przestałam ludziom patrzeć w oczy. Z ufnej, otwartej dziewczyny zrobiłam zimną, obojętną gębę. I wcale mi ona nie przeszkadza, rzadko się zdarza bym pamiętała jakąś osobę z moich porannych kursów a więc i vice versa.
Mówią że Brukselę da się lubić, trzeba tylko wiedzieć gdzie iść.
Ja jeszcze nie wiem, ale trzymajcie za mnie kciuki!!
Monday, July 1, 2013
My Exam Collection
The whole collection is inspired by the white deserts and riveting spirit of Mexico. I spend two months on creating this collection, from idea to the last finished product- you can see the result there!
Enjoy :)
Oversized t-shirt with a girl and a vulture print on. The drawing is my hand drawn illustration :)
Skater blouse with my drawing print on again!
Coat inspired by poncho- with cape, which opens at the arm point.
Belt , sleeves and lapel are made from the separate fabric- coat made from white wool..:)
Sunday, June 16, 2013
There she is
Friday, June 14, 2013
Hvide Sande
Couple of days ago I finally had the opportunity to visit one of the most beautiful places in Denmark. Hvide Sande- that's the name of a danish beach, placed in Ringkobing.
I felt so relaxed, so calm and happy there- it's my place. I love sand, waves, the loud sound of water, wind, sea shells and stones. This could be my environment forever- but I only had one hour to boost my happiness.
See the pictures- get a little feeling!
And this is what I recently started to draw- inspired by everything I saw in Hvide Sande.
Tuesday, June 11, 2013
Ewa Chodakowska
*Kiedy Ewa wrzucila fantastyczne, zadnym photoshopem nietkniete swoje zdjecie na fanpage na facebooku, oszalalam. Zdjecie tak mi sie spodobalo ze postanowilam ja narysowac i dodac cos od siebie..:)
Od stycznia jestem jej wielka fanka- ruszyla mnie z kanapy i swoimi darmowymi materialami zachecila do walki o nowe cialo. Dzieki niej przestalam wylewac sie ze spodni, przestalam sie garbic i nabralam wiecej pewnosci siebie...
Czulam ze moje dziekuje w morzu dziekujacych dziewczyn jest niewystarczajace- postanowilam wiec podziekowac na swoj sposob..:)
Podoba wam sie Ewcia spod mojego olowka? :)
*When my beloved polish trainer who recently became well known from great workouts and attitude towards each person added a new photo of herself on facebook which haven't been touched with the magical wand of photoshop- I got crazy. I liked the picture so much that I decided to draw her portrait with a bit influence of my style..
I started my workouts with her in January and quickly became one of her biggest fans- not only she forced me to excersise and fight for a better body, but also she repaired my hunchback a'like back.
I felt that my thank you in the crowd of thank you'ing people is not enough. I decided to say thank you in my own way.
How do you like my thank you result? :)
Subscribe to:
Posts (Atom)
























